poniedziałek, 6 listopada 2017

Idzie jesień czyli okrągła poduszka z...komina DIY


Ociągałam się jak mogłam, ale... co się odwlecze to nie uciecze. Wiedziałam to dobrze, tak jak wiedziałam, że co nieuchronne musi się zdarzyć. I choćbym nie wiem jak zaklinała rzeczywistość, na tę konkretną sprawę nie mam żadnego wpływy, bo ona dzieje się poza mną i nikt mnie w tej kwestii o zdanie nie pyta. Mało tego - muszę się podporządkować i dostosować. A jak mu to mus.

środa, 25 października 2017

Przedmioty z drugiej ręki, których nie kupię, bo się boję



Nie żebym miała coś przeciwko przedmiotom z drugiej ręki. Wprost przeciwnie – kupuję je i reperuję, ale… Jest kilka rzeczy z drugiej ręki, których nie kupię. Nie kupię choćby nie wiem co. Nie kupię choćby nie wiem jak mi się podobały. Nie kupię i już! Bo się boję. Tak, boję się i nie boję się tego przyznać.

środa, 18 października 2017

Sztuka rozstania czyli prl po raz trzeci


- Rozstajemy się tak? - usłyszałam.
Westchnęłam. Milczałam.
Nie wiedziałam co powiedzieć. To znaczy wiedziałam co powiedzieć, ale nie widziałam jak. No bo jak powiedzieć komuś, że ma sobie iść z twojego życia? Że Ci nie pasuje? Że na jego miejsca czeka już ktoś inny? I że jednak wolisz nowszy, młodszy model. I jak powiedzieć to delikatnie, żeby nie było dramy? Żeby rozstanie przebiegło w dobrej atmosferze.

czwartek, 12 października 2017

Pięć minut dziennie by być szczęśliwym



Spojrzałam na zegarek. Trwało to pięć minut. Pięć minut wystarczyło, by zacząć dzień inaczej. By poczuć się spokojną i szczęśliwą. By pomyśleć: „kurcze, jakie życie jest fajne!”. Pięć minut. Nie więcej.

A było to tak…

wtorek, 10 października 2017

Ja TEGO NIE ROBIĘ. A ty?


Twoje miejsce w sieci to takie specyficzne miejsce. Bo niby prywatne, twoje, a jednak… nie twoje. Bo do twojego wirtualnego domu (na bloga, konto na tym czy innym serwisie społecznościowym) każdy uważa, że może wejść bez „dzień dobry”, przemaszerować w brudnych butach, rozsiąść się w salonie, nabłocić, a na koniec stwierdzić, że kawa, którą podałaś mu nie smakuje, bo on nie pije gorzkiej i czarnej tylko słodką i z mlekiem, a w ogóle to parzy lepszą…

czwartek, 5 października 2017

O tym jak żyć po swojemu i że w inności siła



Kiedyś, gdzieś, na jakimś babskim spotkaniu, poznałam pewną dziewczynę, koleżankę koleżanki. Przez cały wieczór gapiłam się na jej twarz, bo ta twarz wydała mi się niezwykle interesująca, nie piękna w pospolitym, banalnym tego słowa znaczeniu, ale właśnie interesująca, pięknie interesująca.

wtorek, 19 września 2017

Nigdy nie jest za późno czyli historia z happy endem

- Jestem stara!
- Nie jesteś – zaprzeczyłam, trochę automatycznie, bo myśli miałam zajęte czymś innym.
- Jestem! - odparła bezdyskusyjnym tonem.
Zapadła chwila ciszy. Trochę niezręcznej ciszy, bo co tu powiedzieć?
- Jestem! - powtórzyła, przerywając ciszę. - Obie dobrze wiemy, ile ja mam lat.
- Starość czy młodość, to kwestia nie wieku lecz ducha – powiedziałam z naciskiem i nadzieją, że zabrzmi to krzepiąco. Nie zabrzmiało...


sobota, 16 września 2017

Kolorowo i z humorem czyli barowe klimaty

Podejście do urlopu mam racze staroświeckie – urlop to urlop! Nie ma laptopa, nie ma telefonu z dostępem do internetu (to znaczy telefon jest, ale w trybie samolotowym), nie ma siedzenia w hotelowym lobby albo na plaży i sprawdzania co tam w sieci albo czy jakiś „pilny” mejl przyszedł, na który trzeba odpowiedzieć, albo czy ktoś się nagrał na pocztę głosową i trzeba oddzwonić. Nie! Nic z tych rzeczy! Na urlopie nie ma nic pilniejszego niż urlop. W końcu nie po to mam wakacje, żeby zamiast odpocząć od codzienności w tej codzienności tkwić. Na urlopie jestem offline - takie mam podejście, taki mam styl, taka już jestem i już!:).

czwartek, 31 sierpnia 2017

Być albo nie być jak wszyscy czyli czy musi być młodo i modnie...?

- Nie, my nie chcemy – zaprotestowała najodważniejsza z grupy.
- Nie chcecie? - zdumiałam się, bo po raz pierwszy spotykałam się z taką reakcją.
- Nie! - usłyszałam zgodny chórek złożony z tej odważnej i kilku pozostałych.
- Nie chcecie wyglądać lepiej? - drążyłam temat, w nadziei, że może nie do końca zrozumiały o co mi chodzi. - Będziecie wyglądać lepiej! - powtórzyłam wolno i dobitnie. - To co, chcecie?
- Nie! – uparcie trwały przy swoim zdaniu.
Opadły mi ręce, nogi i biust.


środa, 23 sierpnia 2017

Porzućmy schematy - rzecz o wiecznej młodości i zielonej trawie...

-  To może szachownica? - zaproponowałam.
- Szachownica – powtórzyła po mnie bezbarwnym tonem.
- Jest klasyczna, uniwersalna, do wszystkiego pasuje i się nie starzeje. To znaczy wzór się nie starzeje, od lat nie wychodzi z mody - doprecyzowałam.
- Niby tak - zgodziła się beznamiętnie. - Ale spodziewałam się, że zaproponujesz mi coś bardziej oryginalnego.
- Zrozumiałam, że ma być klasycznie i uniwersalnie…? – spojrzałam na nią pytająco.
- Czyli nudno! - podsumowała. - Może i jestem wiekowa, ale to nie znaczy, że mam być nudna.
No to mi przywaliła!


środa, 16 sierpnia 2017

Nie traćmy entuzjazmu czyli jak odnowić starą lodówkę

- Nie, nie, w porządku - powiedziała tonem wyraźnie wskazującym, że w porządku nie jest.
- Na pewno?! - dociekałam.
- No przecież mówię, że tak – w odpowiedzi ten sam nadąsany głos. - Wszystko w porządku! W ABSOLUTNYM porządku.
- Pytam, bo widzę, że… - nie zdążyłam dokończyć, bo mi przerwała.
- Właśnie nie wiem czy widzisz?! - krzyknęła histerycznie. - Nie wiem czy widzisz?! – powtórzyła, nie kryjąc zdenerwowania. - Widzisz, a jakbyś nie widziała! Nie widziała absolutnie nic! Nic!!!


środa, 9 sierpnia 2017

Wszystko dobre co się dobrze kończy czyli co zrobić z korków od wina

Wieczór był letni i upalny. Świerszcze grały, żaby kumkały, a komary cięły. Oj, jak cięły... Gdzieś z oddali dobiegało muczenie krów i odgłosy gospodarzy łagodnie lecz stanowczo zaganiających krowy do obory. Muczenie krów mieszało się ze śpiewami biesiadników, którzy rozpalali pierwsze, wieczorne ognisko. I się śpiewało, i się lało wino, i się gadało... Ale jak gadało! Gadało się długo, długo w noc, prawdziwie i szczerze, jak to przy winie - a w winie wiadomo: w winie prawda - in vino veritas…



środa, 26 lipca 2017

Będzie epicko czyli jutowy kosz na doniczkę

Nic tak nie rozbudza mojej kreatywności, nie stymuluje szarych komórek, nie dodaje energii do pracy i chęci do działania jak wizyta w… ale po kolei. 

Dzień był ciepły i słoneczny, ale nie nazbyt upalny. W sam raz na zakupy w moim ulubionym sklepie. Przechadzałam się po nim niespiesznie, czując przyjemny powiew klimatyzacji i podziwiając najnowszą kolekcje tego i owego. Gdy nagle: 

- Pooooomooooocy! - usłyszałam stłumiony acz stanowczy głos, który dochodził gdzieś z prawej strony.



środa, 19 lipca 2017

Wszędzie złoto czyli obrazek z tacy DIY

Tacę wygrzebałam w rupieciarni mojej mamy przy okazji wielkich porządków. A przy okazji porządków w rupieciarniach - wiadomo - zawsze znajdzie się jakieś skarby.
- Mogę? - zapytałam, wskazując na zardzewiały kawałek metalu.
- Bierz jak chcesz, może coś z niej zrobisz - odparła  mama.
No to wzięłam.



środa, 5 lipca 2017

Wszystko złoto co się świeci czyli złota ramka w dwóch odsłonach DIY

Złoty to nie mój kolor, wolę srebrny - tak dotąd myślałam, dopóki nie kupiłam złotego sprayu... Bo kiedy raz przemalujesz coś na złoto, to nie możesz już przestać. Malujesz, a raczej "złocisz" wszystko, co Ci wpadanie w ręce. W każdym razie tak było ze mną. Swoją drogą to ciekawe, wydaje się człowiekowi, że kogo jak kogo, ale siebie samego to zna całkiem dobrze. A tu niespodzianka - bo czy kiedykolwiek podejrzewałabym siebie o umiłowanie do błyskotek? Nieeee... W życiu.... A jednak...  


piątek, 30 czerwca 2017

Pojemniki na kosmetyki w skandynawskim stylu DIY

Nie lubię mieć w łazience kosmetyków na wierzchu, to znaczy mogą być na wierzchu, ale żeby nie rzucały się za bardzo w oczy. To znaczy mogą rzucać się w oczy, ale tak wiecie - dyskretnie, że niby wiadomo co to jest, ale do końca nie wiadomo... I dlatego właśnie postanowiłam, że zrobię sobie jednakowe pojemniki na kosmetyki. Pojemniki na kosmetyki w skandynawskim stylu czy jak kto woli w aptecznym stylu...


środa, 28 czerwca 2017

Prawie jak z baśni czyli złote lustro DIY

Sklepy typu wszystko za 4.50 dostarczają mi nieustannej inspiracji. Lubię wynaleźć w nich przedmiot, którego normalnie w ogóle bym nie kupiła, kupić go (często w ilościach nawet hurtowych), a potem... hulaj dusza. Mogę wyżywać się hobbystycznie i artystycznie...;) Mogę zrobić  absolutnie wszystko, co podsunie mi wyobraźnia. I to bezkarnie, bez konsekwencji! Bo nawet jeśli nie wyjdzie mi tak ja wyjść miało, nawet jeśli coś schrzanię i to schrzanię tak, że nie da się naprawić - to co? Ano nic. Niewielka strata. A często coś mi jednak wychodzi - na przykład takie lustro...


piątek, 23 czerwca 2017

Prawo przyciągania czyli fotel z krzesła

Wierzycie w prawo przyciągania? Ja wierzę. Prawo przyciągania mówi, że wszystko na czym się koncentrujesz ulega zwielokrotnieniu. W moim przypadku sprawdza się to stuprocentowo. Od pół roku koncentruję się na remoncie i... wciąż remontuję, bo wciąż przybywa nowych rzeczy do wyremontowania. Po ścianach i podłogach przyszedł czas na "remont" mebli, bo nagle okazuje się, że mimo obfitości sklepów meblowych na rynku, nie mogę w nich znaleźć tego, czego szukam i  potrzebne meble muszę sobie zrobić sama albo "wyremontować" te, które już mam. Tak właśnie z krzesła powstał fotel do pracy. A było to tak...


sobota, 17 czerwca 2017

Prl-owskie drzwi - druga odsłona

Nie jestem sentymentalna, ale te drzwi, budzą we mnie sentyment. Przypominają mi stare, dobre czasy gdy jako dziewczynka mieszkałam z rodzicami w bloku i w naszym mieszkaniu były właśnie takie drzwi. A ja bardzo lubiłam tamto mieszkanie... Kiedy więc kilka miesięcy temu kupiliśmy z mężem mieszkanie, które remontujemy i zobaczyłam TE drzwi, całą sobą poczułam, że nie chcę się ich pozbyć. Chcę je ocalić. Stare, PRL-owskie drzwi, które normalni ludzie przy okazji remontu w pierwszej kolejności wrzucają do kontenera. Ale nie ja! Ja chciałam je zostawić! Bo już, już za chwilę zyskają rangę zabytkowych i będą na wagę złota:) I jeszcze dlatego, że ich widok uruchamia we mnie kawałek szczęśliwych wspomnień z beztroskich, szczenięcych lat...


wtorek, 30 maja 2017

Zrob to sam czyli wieszak do łazienki, kuchni, pokoju, przedpokoju...

Kupić wieszak łazienkowy - wydawałoby się najprostsza rzecz na świecie, a jednak... Sprawy komplikują się, gdy potrzeba wieszaka w stylu pasującym do wnętrza i o określonych wymiarach. Nie chciałam typowego łazienkowego wieszaka, bo tak już mam - nie lubię oczywistych oczywistości;). Wieszak miał być uniwersalny, taki co to gdy za jakiś czas zmieni mi się koncepcja na wystrój łazienki, z powodzeniem będę mogła zawiesić go w przedpokoju, kuchni, pokoju i wszędzie będzie pasował. Po bezproduktywnym zwiedzeniu wszelkich możliwych sklepów z dodatkami, gdzie dostępne wieszaki były albo za długie albo za krótkie, ze zbyt małą ilością haczyków, ze zbyt dużą ilością dziur do zawieszenia (nie chciałam przesadnie wiercić w kafelkach), w nie takich kolorach, nie takim stylu i tak dalej... w końcu zapadła decyzja - wieszak zrobię sama. I zrobiłam, a zajęło mi to mniej czasu niż wcześniejsze bieganie po sklepach z dodatkami w poszukiwaniu tego idealnego.


wtorek, 16 maja 2017

Malowanie kafelków czas zacząć czyli szybka metamorfoza łazienki

Remont łazienki zwykle jawi się jako koszmar, bo nie czarujmy się - zwykle jest koszmarem. Skuwanie kafli, wymiana sanitariatów, pył, gruz, brud i wszystko razem... Dobra wiadomość jest taka, że koszmar można skrócić. Zamiast skuwać stare kafelki i kłaść nowe, stare można pomalować. Mniej pracy, bałaganu i wydatków... Dla osób, które tak jak ja lubią częste zmiany wystroju wnętrza, malowanie kafelków nad ich skuwaniem ma jeszcze tę przewagę, że za jakiś czas, gdy znudzi się kolor, kafelki znów będzie można przemalować...


niedziela, 14 maja 2017

Zabaw z tapicerowaniam ciąg dalszy czyli odnawianie krzeseł

W ostatnim tygodniu trzy osoby zapytały mnie jak to możliwe, że u mnie remont trwa tak długo, przecież powinien się już skończyć. Ano powinien, ale...
U większości osób to jest tak: remontują, do remontowanego wnętrza potrzebne są nowe meble, na przykład krzesła więc jedzie się do sklepu i kupuje krzesła. A ja... Gdy ja potrzebuję krzeseł to je sobie robię, przerabiam, odnawiam, tapiceruję itp.. I tak ze wszystkim, nie tylko z krzesłami. Tym sposobem u większości osób remont trwa miesiąc, a u mnie trwa miesiącami... Takie to uroki bycia Zosią Samosią, ech;)


czwartek, 4 maja 2017

Zabawy z tapicerowaniem czyli jak za dwa fotele zamiast 1200 zapłaciłam 200

Są takie rzeczy, które człowiek może zrobić, ale czasami zwyczajnie mu się nie chce. Tak było z fotelami, pamiętającymi chyba jeszcze czasy PRL-u, które dostałam w spadku (no dobra, wymarałam - jak to się mówi w moim pięknym mieście - Poznaniu:)) po poprzednich właścicielach mieszkania.
Najpierw planowałam sama przywrócić fotelom dawną świetność czyli wyszlifować drewnianą ramę i zmienić pokrowce, a potem stwierdziłam, że mi się nie chce, oddam do tapicera, a potem...wyszło, że i tak będę robić je sama, ale po kolei...



wtorek, 25 kwietnia 2017

Pomysł na żarówkę czyli lampa z kosza DIY

Najpierw była żarówka. Spodobała mi się to kupiłam. Wróciłam do domu i okazało się, że nie pasuje do żadnej z wiszących lamp. To znaczy - żadna z lamp, nie była w stanie odpowiednio wyeksponować żarówki. We wszystkich żarówka ginęła gdzieś pod kloszem. Wyjście z sytuacji było jedno - należało zrobić lampę. Pomysł na lampę przyszedł mi do głowy w szwedzkiej sieciówce, gdzie dostrzegłam biało-czarny kabel z oprawką. W sam raz do mojej żarówki - pomyślałam i zaraz przypomniałam sobie, że w domu mam kupiony jakiś czas temu w tym samym sklepie zestaw trzech koszy, a w tym projekcie przyda się najmniejszy z nich. I tak po nitce do kłębka...

czwartek, 20 kwietnia 2017

Stolik pod telewizor z pustaków DIY

Pomysłu na stolik pod telewizor szukaliśmy dość długo. Wróć. Stolika szukaliśmy dość długo, ale jakoś nie mogliśmy znaleźć. Nie jesteśmy zwolennikami tradycyjnych rozwiązań więc typowy stolik pod tv jaki można dostać w pierwszym lepszym sklepie meblowym nie wchodził w grę. Chcieliśmy czegoś innego... A jak się chce czegoś innego to wiadomo: można albo kupić dizajnerski mebel za "dizajnerską" cenę  albo samemu zrobić sobie mebel. Wybraliśmy to drugie rozwiązanie.


środa, 5 kwietnia 2017

Wielkancne jajo inaczej czyli prosta i zdrowa dekoracja świąteczna

Idą święta... A jak Wielkanoc to wiadomo - jajko, rzeżucha i wiosenne dekoracje. A gdyby tak: trzy w jednym? - pomyślałam. Tak oto powstało rzeżuchowe jajko wielkanocne, które nadaje się do zjedzenia (rzeżucha to samo zdrowie!) i do dekoracji świątecznego stołu. Świetnie też sprawdzi się jako zdrowy prezent gdy wybierzemy się ze świąteczną wizytą do rodziny i przyjaciół. Do tego jest proste i szybkie w wykonaniu. Same zalety, czyż nie?


środa, 29 marca 2017

Jak malować ściany, a raczej co zrobić zanim zacznie się malować

Myślisz, że malowanie ścian to prościzna. Co tam – wystarczy kupić farbę i wałek. Wałek moczy się w farbie, nadmiar farby zdejmuje o kratkę, a potem przejeżdża się wałkiem po ścianach – ot, cała filozofia. Raz, dwa i po robocie… Jeśli tak właśnie myślisz – to dla Ciebie jest mój dzisiejszy post:). Będzie o tym jak malować ściany, a raczej co należy zrobić zanim zacznie się je malować. Bo właściwe przygotowanie ścian do malowania gwarantuje sukces, a brak tego przygotowania… cóż, przeczytajcie sami...


środa, 22 marca 2017

Ma tę moc czyli... o szarym mydle słów kilka

Co prawda w planach miałam post na zupełnie inny temat, ale pomyślałam sobie, że pewne rzeczy wydają nam się tak powszechne, oczywiste i błahe, że nie warte wspomnienia. Tymczasem życie składa się z drobiazgów i dzieje się w drobiazgach, i warto te drobiazgi dostrzegać. Warto też docenić ich rangę - zauważyć, że choć niepozorne, bywają też niezbędne i niezastąpione. Dlatego dziś będzie o tym, bez czego nie potrafię się obyć. Bez czego trudno byłoby mi remontować, dekorować, tworzyć i żyć…Tym czymś jest - szare mydło. Tak, właśnie ono. Niepozorne, szare mydło, które ani nie wygląda ani pachnie tak zachęcająco jak jego drogeryjni konkurenci, a jednak w pewnych kwestiach jest bezkonkurencyjne. Nie ma sobie równych – po prostu!


środa, 15 marca 2017

Remont - jak zrobić i się nie narobić, czyli remontowe patenty porządkowe

Z remontami to jest u mnie tak, że lubię remonty, ale... nie lubię po nich sprzątać. Pył, brud, gruz, plamy zaschniętej farby, czyszczenie narzędzi, szorowanie podłóg no i sterta prania. Cóż, sprzątania po remoncie się nie uniknie, ale można zrobić tak, by było go trochę mniej. Mam na to swoje sposoby. Testowane latami, przez wiele, wiele remontów, proste, skuteczne i niezawodne - Uwaga, uwaga, oto one: moje remontowe patenty porządkowe!



niedziela, 12 marca 2017

Uchwyty do szafy diy czyli jak zaoszczędziłam 270 złotych

Natchnienie spłynęło na mnie w hiszpańskim sklepie z dekoracjami i dodatkami meblowymi. Tam oto w niepozornym koszyczku leżały sobie sznurkowe uchwyty meblowe. Łypnęłam na nie okiem i oczyma wyobraźni zobaczyłam je na mojej szafie. Będą pasowały - oceniłam w duchu. A potem łypnęłam na cenę: 30 złotych za parę. Uniosłam ze zdziwieniem brew. Przeliczyłam szybko ile musiałabym zapłacić za osiemnaście sztuk. Po czym stwierdziłam: nie opłaca się, sama takie sobie zrobię i to za dużo, dużo mniej.


wtorek, 7 marca 2017

Harmonia w twoim domu czyli o oczyszczaniu pomieszczeń ze złej energii

Wchodzisz do domu i od razu jesteś zły. Nie wiesz dlaczego, wszystko jest tak jak było, a ciebie ogarnia złość. Albo wchodzisz do domu i od razu boli cię głowa, mówisz: „to wina pogody”, ale pogoda się zmieniła, a ciebie nadal boli głowa, co ciekawe – tylko w domu. Do tego nie możesz się wyspać, ty - który dotąd spałeś jak niedźwiedź. Nie wiedzieć dlaczego w twoim spokojnym dotąd domu, nagle wybuchają kłótnie, domownicy są poirytowani i ogólnie atmosfera jest taka, że tylko siekierę powiesić. Na dodatek wszystko się psuje, rozbija się i rozlewa. Przypadek? Być może… A może w twoim domu nagromadziło się zbyt dużo złej energii? I teraz trzeba się jej pozbyć, a twoim czterem kątom przywrócić harmonię i równowagę. Tylko jak...? O tym w dzisiejszym poście, zapraszam:).


wtorek, 28 lutego 2017

Drzwi prl - reaktywacja

Znacie to uczucie - coś jest obiektywnie rzecz biorąc brzydkie, ale Wy dostrzegacie w tym piękno. Nie wiecie dlaczego podoba Wam się coś, co wcale nie powinno się podobać. A jednak... Tak było z drzwiami do kuchni pamiętającymi jeszcze zamierzchły PRL. Spojrzałam na nie i wiedziałam - nie ma mowy żebym się ich pozbyła. Nie było też mowy, żeby zostały w takim stanie w jakim były. Coś należało z nimi zrobić...Coś, co z jednej strony podkreśliłoby ich prl-owski dizajn, który wraca teraz w meblach i dodatkach, a z drugiej strony coś co by je unowocześniło, nadało im bigla. Myślałam, myślałam aż wymyśliłam. A było to tak...


środa, 22 lutego 2017

Naturalny odświeżacz do szafy i sposób na bezsenność w jednym. Zrób to sam:).

Kiedy temperatura za oknem oscyluje z granicach dziesięciu stopni, to nie dam sobie powiedzieć - idzie wiosna. A skoro idzie wiosna to czas na wiosenne porządki. Wiosenne porządki przewidują u mnie chowanie grubaśnych, zimowych swetrów, szali, czapek i skarpet do pudeł, i niech sobie tam czekają na następną zimę. Jestem jednak litościwa, bo skoro skazuję odzież zimową na zamknięcie, odgradzam od ludzi i świata - to daję jej też coś na przetrwanie. Daję... zapach. Ale nie jakiś tam sztuczny, toksyczno-chemiczny. Nie, nie, nie. Daję taki co ukoi i uspokoi, i szkodniki odgoni jak trzeba, i stres zamknięcia złagodzi... Naturalny i piękny... Taka jestem dobra dla swoich cieplutkich sweterków:) Jeśli chcecie iść tą drogą, zapraszam do lektury posta - dziś będzie o tym, jak zrobić najlepszy na świecie odświeżacz do szafy:).


środa, 15 lutego 2017

Przeprowadzka - jak się spakować by nie zwariować i potem wszystko znaleźć.

Zaliczyłam w swoim życiu wiele przeprowadzek. Z przeprowadzką  kojarzy mi się jedno – stos kartonów wśród których żyje się tygodniami i w których szuka się, szuka, i nic nie można w nich znaleźć. To znaczy znaleźć można różne rzeczy, ale nie to, co jest akurat PILNIE potrzebne. Dlatego tym razem postanowiłam nie popełniać starych błędów i spakować się tak, by potem WSZYSTKO znaleźć. I wiecie co? Udało się. Oznacza to mniej więcej tyle, że nie biegam co rano z obłędem w oczach szukając w kartonach czystej pary skarpetek i kubka, w którym można zrobić kawę. Jeśli więc planujecie przeprowadzkę i zastanawiacie się jak ją ogarnąć – być może moje patenty sprawdzą się i u Was.

środa, 8 lutego 2017

Jak urządzić mieszkanie, by być w nim szczęśliwym?

Oglądałam ostatnio dokument o domach milionerów. Milionerzy, inaczej niż przeciętniacy z klasy średniej ;) nie posiadają jednej czy dwóch nieruchomości lecz co najmniej kilkanaście. Wszystkie zaprojektowane i urządzone przez najdroższych architektów i dekoratorów wnętrz, najdroższymi meblami, sprzętami i dodatkami. Z żadnym swoim domem jednak milionerzy nie czują są związani. Dlatego bez żalu sprzedają jedne nieruchomości i kupują następne – większe, w modniejszej lokalizacji, bardziej luksusowe itp. Ich brak więzi z własnymi domami wynika z tego, że nie urządzają ich „po swojemu” lecz zgodnie ze swoim statusem materialnym. Najdrożsi dekoratorzy i architekci tworzą dla nich efektowne, nierzadko zapierające dech w piersiach przestrzenie, które mają wszystko oprócz jednego…



środa, 1 lutego 2017

Odgruzowywanie mieszkania czyli jak uporządkować swoje życie:)

- Co robisz? - zapytałam esemesowo dobrą znajomą. - Bo ja maluję kuchnię.
- Robię coś podobnego;) Może nie maluję kuchni, ale odgruzowuję swój pokój, za bardzo mnie już przytłaczał, wyrzucam bez sentymentów co się da:) - odpisała.
A mnie natchnęło! Pomyślałam, że w przerwie między kładzeniem pierwszej warstwy farby a drugiej napiszę post o odgruzowywaniu własnej przestrzeni.
Rozpoczynam tym samym nowy dział na blogu o wdzięcznej nazwie – „psychologia mieszkania”:) Zapraszam:)