środa, 29 marca 2017

Jak malować ściany, a raczej co zrobić zanim zacznie się malować

Myślisz, że malowanie ścian to prościzna. Co tam – wystarczy kupić farbę i wałek. Wałek moczy się w farbie, nadmiar farby zdejmuje o kratkę, a potem przejeżdża się wałkiem po ścianach – ot, cała filozofia. Raz, dwa i po robocie… Jeśli tak właśnie myślisz – to dla Ciebie jest mój dzisiejszy post:). Będzie o tym jak malować ściany, a raczej co należy zrobić zanim zacznie się je malować. Bo właściwe przygotowanie ścian do malowania gwarantuje sukces, a brak tego przygotowania… cóż, przeczytajcie sami...




Oto trzy historyjki o malowaniu ścian.

Historyjka numer jeden.

Poszłam do sklepu z farbami. To jeden z tych niewielkich sklepów, gdzie obsługa jest miła,  pomocna i zna się na rzeczy:) Kiedy stałam przy regale i wybierałam akcesoria malarskie, do sklepu weszła młoda kobieta. Stanęła z bezradną miną przy ladzie i mówi:
- Może pan mi pomoże, bo nie wiem co mam zrobić. Pomalowałam pokój, ale w trakcie malowania poprzednia farba zaczęła schodzić i teraz są takie jakby dziury na ścianie i to wygląda strasznie, nie wiem, może jest jakiś preparat, albo jakaś inna farba, żeby to naprawiać?
Kobieta była naprawdę smutna. Widać było, że w malowanie włożyła dużo pracy i wysiłku, i teraz okazało się, że efekt nie wyszedł taki jak by chciała. Naprawdę jej współczułam, bo rozumiałam co przeżywa i jednocześnie wiedziałam, że całą pracę trzeba zacząć od początku…
Sprzedawca za ladą to potwierdził.
- Prawdopodobnie poprzednia farba była kiepska albo podłoże nie było oczyszczone przed malowaniem – powiedział.
- Możliwe, bo to jest stare mieszkanie, widać że tam dawno nie było odnawiane… I co teraz? - zapytała kobieta.
- Woda, szare mydło, szczotka, trzeba oczyścić ściany z tego co schodzi i pomalować je od nowa – poradził jej, a ja przytaknęłam mu w myślach.
Na twarzy kobiety odmalowała się rezygnacja.
- Szarym mydłem trzeba umyć, tak? - upewniła się. Sprzedawca pokiwał głową, a ja nie wytrzymałam i się wtrąciłam.
- Pan pani dobrze radzi. Szare mydło usunie wszystko co trzeba, brud, stare powłoki malarskie. Jest naprawdę najlepsze! (dla tych co nie czytali, o tym jak kocham szare mydło i o jego wszechstronnym zastosowaniu pisałam tu).
- Nie wiedziałam – powiedziała kobieta. - Gdybym wiedziała przed malowaniem... - westchnęła.
Widać było, że jest zmartwiona, że bardzo, ale to bardzo nie chce zaczynać całej pracy od nowa.
- Uczymy się na błędach, tylko ten ich nie popełnia, co nic nie robi - uśmiechnęłam się do niej krzepiąco. - Wyczyści pani, pomaluje i będzie super – pocieszyłam ją jak umiałam.
- Dziękuję – uśmiechnęła się lekko, po czym pożegnała się i wyszła ze sklepu. Patrzyliśmy za nią przez chwilę ja i sprzedawca i chyba oboje czuliśmy to samo: współczuliśmy jej pracy jaką musi wykonać i życzyliśmy jej, by kolejne malowanie się udało.

Historyjka numer dwa.

Umawiamy się na oglądanie mieszkania. Właściciel wystawionego na sprzedaż lokum uprzedza jednak, że w mieszkaniu trwa remont.
- Żeby nowy właściciel wszedł w świeże ściany – oznajmia z dumą, wprowadzając nas do środka.
W kuchni „działa” ekipa remontowa. Przyglądam im się przez chwilę w zastanowieniu. Na starą, brudną tapetę imitującą ozdobny tynk panowie właśnie nakładają grunt. Podchodzę do drugiej ściany, już zagruntowanej i przyglądam jej się. Chyba z przerażeniem, bo sprzedający mieszkanie (bardzo miły zresztą) przemawia do mnie uspokajająco.
- Proszę się nie martwić, to tak nie zostanie, na to jeszcze pójdzie farba.
- Tak, tak zaraz farbę będziem kłaść – potwierdza majster z ekipy
Oglądamy jeszcze kolejne "wyremontowane" pokoje, żegnamy się i wychodzimy.
- Czy tylko ja mam mieszane uczucia odnośnie tego remontu? - pytam później męża.
- Daj spokój – macha ręką i kręci głową z niedowierzaniem – farba na brudne tapety, szkoda gadać.

Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, że dwa tygodnie później kupimy inne mieszkanie, w którym działała, niestety, chyba ta sama ekipa:( Ech, życie...

Historia numer trzy.

Zabieramy się za malowanie pokoju. Wcześniej był tu pokój dziecięcy, więc ściany są niebiesko-różowe i mocno wyeksploatowane. Malowanie zaczynamy od tego co zwykle: zmywania ścian ciepłą wodą z mydłem. Przejeżdżam szmatą po ścianie i widzę jak niebieska farba zaczyna się niebezpiecznie rozmazywać.


- Co jest? - pytam z niedowierzaniem. Przejeżdżam szmatą drugi raz, kawałek obok – to samo. Cała farba schodzi, caluteńka, jakby to była plakatówka… Teraz widzę już jasno: nie wystarczy jak zwykle jednorazowe zmycie ścian wodą z mydłem – ze ścian trzeba będzie dokładnie usunąć całą tą schodzącą farbę. Inaczej nie położy się nowej - będzie schodzić i odpryskiwać. Rozglądam się po pokoju i obliczam ile metrów kwadratowych ścian będę musiała zmyć – dużo, dużo za dużo… Trudno, zmywam dzielnie. To jednak nie koniec niespodzianek. Spod złażącej farby wyłania się błyszcząca powłoka. Wiem, co to znaczy. Ta lśniąca powłoka to grunt, który też trzeba będzie usunąć, bo pod gruntem…. Pod gruntem jest wszystko: kawałki rozmazanej na ścianach plasteliny, kawałki zlepionego kurzu, naklejki dziecięce – kwiatki, serduszka i piesek, plus ołówkowe dzieła Małego Picassa.
- Dlaczego? - pytam retorycznie w przestrzeń, a rozmiary mojej rezygnacji oraz złości na ekipę, która robiła tu malowanie nie mają granic. - Dlaczego nikt nie umył tych ścian przed malowaniem tylko na cały ten syf położył grunt?! Dlaczego?!!!
To tak jakby się nie umyć tylko wyperfumować! - dodaję w myślach i idę rozrabiać kolejne wiadro wody z szarym  mydłem, a potem zmywam, zmywam i zmywam. Zmywam ściany dobrych kilka dni.   

To były historyjki o tym, że nie należy kłaść farby na brudną ścianę. A teraz garść praktycznych uwag na temat tego, jak przygotować ścianę do malowania, by ten, kto będzie malował ją po nas (a może będziemy to my) nie zszedł na zawał w trakcie całej roboty.

Oto co trzeba zrobić, zanim wleje się farbę do kuwety i zacznie wymachiwać wałkiem:

1. Oczyścić ściany

Jak już wspomniałam używam do tego mieszaniny wody i szarego mydła. Ciepłą wodę rozrabiam ze startym na tarce szarym mydłem i czekam aż mydło się rozpuści, następnie tym roztworem przemywam ściany. Do mycia używam albo szmaty albo pędzla ławkowego, można też – jak radził pan w sklepie malarskim – użyć szczotki, ale wybierzcie raczej z miękkim włosiem, takim które nie porani ścian. Ściany myję naprawdę solidnie, chodzi o to by zmyć z nich pył, kurz i brud – jeśli ich się nie usunie nowa farba będzie odchodzić od ścian przy malowaniu i po malowaniu.

2. Usunąć stare powłoki malarskie
I o tym jest historyjka numer trzy. Jeśli w trakcie mycia ścian zobaczycie, że gdzieś schodzi stara farba, to trzeba ją usunąć. Jeśli się jej nie usunie to sama zacznie złazić w najmniej oczekiwanym  momencie czyli najpewniej razem z nowo kładzioną farbą. I  tu uwaga – nie musicie usuwać całej starej farby, jeśli są miejsca, w których trzyma się dobrze, usuwacie tylko te fragmenty, w których sama odchodzi. Szare mydło sprawia, że jeśli farba słabo trzyma się powierzchni, to po przemyciu jej wodą z mydłem w tych konkretnych miejscach sama zacznie odchodzić. Kiedy zmyjecie już ściany wodą z mydłem i jeśli szczęśliwie nie będziecie musieli usuwać starej farby, zostawcie na chwilę te mokre ściany i teraz dla odmiany to im dajcie im popracować. Po kilku, kilkunastu minutach w niektórych miejscach na ścianach mogą pojawić się pęcherze i pęknięcia.



To znak, że w tym miejscu stara farba odchodzi i trzeba ją usunąć, bo jeśli nie to – powtórka z rozrywki – farba zacznie odchodzić na etapie malowania. Takie pęcherze i pęknięcia usuwamy szpachelką. Robimy to delikatnie tzn. usuwamy tylko te fragmenty farby, które odchodzą, nie usuwamy na siłę tych fragmentów gdzie farba się trzyma.


4. Zagipsować ściany
Miejsca, w których usunęliśmy starą farbę trzeba zagipsować – dzięki temu ściany będą równe. Jeśli usunęliście fragmenty starej farby to w tych miejscach powstały ubytki, które trzeba wypełnić. Do tego używamy gipsu szpachlowego. Gips mieszamy z wodą do uzyskania konsystencji, którą określiłabym jako coś pomiędzy gęstą śmietaną i serkiem homogenizownym:).


Tak powstałą „papkę” nakładamy szpachelką na packę i rozprowadzamy cienką warstwę na ścianie.


Warstwa ma być na tyle cienka (na mniej więcej jeden, dwa, milimetry) by zakryła ubytek po starej farbie, a równocześnie zrównała się z resztą ściany. Chodzi o to, by po wyschnięciu gipsu, nie było widać miejsca, w którym ściana była gipsowana.


To trudna sztuka i przyznam szczerze, że nie zawsze udaje mi się uzyskać idealny efekt. Często na etapie gipsowania wydaje mi się, że jest ok., a po malowaniu okazuje się, że warstwa jednak mogłaby być cieńsza. Nie zrażam się tym jednak i nie mam problemu z tym, żeby przyznać się, że pomimo bardzo wielu malowań w dalszym ciągu zdarza mi się nie zrobić czegoś idealnie. Wiem, że ideałów nie ma, a trening czyni mistrza:)


5. Wyszlifować ściany
Gipsowi trzeba dać trochę czasu na wyschnięcie, a kiedy wyschnie – zagipsowane miejsce należy delikatnie wygładzić drobnoziarnistym papierem ściernym lub siatką szlifierską.

6. Odpylić ściany
Miejsca, które były szlifowane papierem ściernym koniecznie trzeba odpylić, czyli zarówno je jak i fragmenty ściany obok nich delikatnie przetrzeć wilgotną szmatką. Chodzi o to, by usunąć ze ściany pył, który osadził się po szlifowaniu. Jeśli się tego nie zrobi – w tych miejscach może być problem z przyczepnością farby do podłoża.
Przygotowania skończone - można zacząć malować:). Uff, wreszcie.


O tym jak malować ściany będzie w kolejnym odcinku :). A teraz kilka słów o podkładzie i gruncie.  Ja ich nie używam, choć zdarzyło mi się wypróbować jak działają, by wiedzieć, czy warto z nich korzystać. Z mojego doświadczenia wynika, że nie warto, kiedy przygotuje się porządnie ściany – farba ładnie je pokrywa i żadne ulepszacze nie są potrzebne. Tak wynika z moich doświadczeń, ale też nie miałam nigdy do czynienia z jakimiś bardzo wymagającymi wnętrzami. Być może są ściany, które tego wymagają i praca idzie lepiej, nie wiem, nie miałam okazji sprawdzić. Wiem jednak, że nigdy, przenigdy nie położyłabym gruntu czy podkładu na brudne ściany. I wam też radzę – nie idźcie tą drogą. Serio;)


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza