środa, 8 lutego 2017

Jak urządzić mieszkanie, by być w nim szczęśliwym?

Oglądałam ostatnio dokument o domach milionerów. Milionerzy, inaczej niż przeciętniacy z klasy średniej ;) nie posiadają jednej czy dwóch nieruchomości lecz co najmniej kilkanaście. Wszystkie zaprojektowane i urządzone przez najdroższych architektów i dekoratorów wnętrz, najdroższymi meblami, sprzętami i dodatkami. Z żadnym swoim domem jednak milionerzy nie czują są związani. Dlatego bez żalu sprzedają jedne nieruchomości i kupują następne – większe, w modniejszej lokalizacji, bardziej luksusowe itp. Ich brak więzi z własnymi domami wynika z tego, że nie urządzają ich „po swojemu” lecz zgodnie ze swoim statusem materialnym. Najdrożsi dekoratorzy i architekci tworzą dla nich efektowne, nierzadko zapierające dech w piersiach przestrzenie, które mają wszystko oprócz jednego…



Dobre rady zawsze w cenie?

- A nie lepiej by tą ścianę wywalić i zrobić sobie duży pokój z aneksem? - zapytał miły pan, który przyszedł wymieniać instalację gazową w kuchni. Kuchnia była akurat w trakcie remontu stąd padło takie pytanie.
- E nie – skrzywiłam się - nie chcę żeby mi kanapa pachniała obiadem – uśmiechnęłam się. - Zresztą szkoda mi tracić pokój, potrzebuję go do pracy. Gdybym miała większy metraż to co innego, bo bardzo lubię otwarte przestrzenie, ale tu nie zdałoby to egzaminu – wyjaśniłam. 
- A ja się właśnie wybudowałem i z żoną sobie zrobiliśmy taki salon połączony z kuchnią i jesteśmy bardzo zadowoleni – powiedział pan majster.
Pokiwałam ze zrozumieniem głową.  
- A te ściany to na jaki kolor chce pani malować? - zainteresował się wskazując na świeżo pomalowane na biało ściany.
- Już są pomalowane. Na biało  – odparłam.
- A – teraz to on pokiwał głową ze zrozumieniem. - My mamy fioletowe, to znaczy jakoś to się nazywa „jesienny wrzos” czy coś takiego, a do tego limonkowe meble i czarne kafle, to znaczy jeszcze czarne, bo żona już coś wspomina, że na tych kaflach chce jakieś wzorki pomalować, bo teraz są takie farby do płytek – powiedział, a ja oczyma wyobraźni ujrzałam ich kuchnię i
pomyślałam sobie, że żona pana majstra to musi być kobieta z fantazją. Dla mnie połączenie limonki z wrzosem i czernią to byłoby za dużo, ale… to nie ja mieszkam w ich domu. To oni w nim mieszkają i z tego, co mówił pan majster są w nim bardzo szczęśliwi.
I na tym właściwie mogłabym zakończyć, bo istota urządzenia przestrzeni tak, byśmy czuli się w niej szczęśliwi polega na tym, by urządzić ją po swojemu. Tak by podobała się nam, a nie przypadkowej osobie, której opowiadamy o swoim domu, nie cioci Halince albo wujkowi Józkowi, bliższym i dalszym znajomym, sąsiadom, rzeszy fesjbukowych i instagramowych doradców. Nasz dom ma podobać się nam, ma być urządzony zgodnie z naszym gustem i naszymi potrzebami, ma być funkcjonalny dla nas. To my będziemy w tej przestrzeni żyć, spędzać czas, spać, gotować, świętować i odpoczywać. Oczywiście, jeśli przy okazji nasz dom podoba się cioci Halince i wujkowi Józkowi, przyjaciołom, sąsiadom i fejsbukowym znajomym to wspaniale, ale jeśli się nie podoba to trudno, wcale nie musi, i nas jako właścicieli tej przestrzeni absolutnie cudze zdanie na jej temat nie powinno obchodzić. To MY tu mieszkamy i sami wiemy najlepiej jak chcemy mieszkać. Jeśli więc uważasz, że połączenie wrzosowego z limonkowym jest najodpowiedniejsze dla twojej kuchni, to takich właśnie kolorów powinieneś w niej użyć, bo to Twoja kuchnia i to Ty będziesz w niej codziennie jadł śniadania. Ja mogę lubić bardziej stonowane kolory i gdybym to ja miała użyć w kuchni wrzosowego i limonkowego  to raczej postawiłabym na dodatki (w jednym z tych dwóch kolorów nie w obu jednocześnie), a nie ściany czy meble, ale… to tylko moje zdanie. To mój gust, moja opinia, Ty masz swój gust i swoje zdanie – zrób po swojemu. Zrób tak, by czuć się u siebie dobrze, by czuć, że jesteś na swoim miejscu i to miejsce ci odpowiada. Nie ulegaj radom i sugestiom tych, którzy mówią, że masz zrobić coś inaczej, skoro ty chcesz jeszcze inaczej. Nie będziesz szczęśliwy patrząc codziennie na białe czy szare ściany skoro wolałbyś patrzeć na wrzosowe czy limonkowe. Nie daj sobie wmówić, że szarość jest lepsza od limonki, bo absolutnie nie jest! Szarość to szarość, a limonka to limonka, dwa rożne kolory, żaden z nich nie jest lepszy od drugiego. 

Nie to ładne co ładne...

Trendy w wystroju wnętrz zmieniają się bardzo szybko, to co jeszcze wczoraj było modne dziś już jest passé. Wraz z tymi zmianami na konsumentach wywierana jest presja, by koniecznie nadążać za zmieniającymi się trendami, by mieć to, co teraz jest na topie, by absolutnie nie pozostawać w tyle. Stąd bierze się ciągłe porównywanie i ocenianie („zobacz oni już to mają, a ty jeszcze nie?”) oraz łatwość i bezrefleksyjność w ferowaniu wyroków na temat tego czy dane wnętrze jest ładne czy nie. Nie to ładne, co ładne, lecz co się komu podoba. Nie ma obiektywnie ładnych przestrzeni, to zawsze jest kwestia subiektywna, nie dajmy więc sobie wmówić, że ta konkretna kanapa jest ładna, a tamta jest brzydka. To zawsze jest kwestia gustu, indywidualnego gustu, a gusta są różne i o gustach się nie dyskutuje. Jeśli ktoś uważa, że jego kanapa jest ładna to dla niego JEST ładna, ty możesz uważać, że jest paskudna, ale Twoje zdanie się nie liczy, bo to jego salon i jego kanapa, nie ty będziesz na niej siedział tylko on. Gdyby on zobaczył twoją kanapę pewnie też uznałby ją za koszmarną. Ludzie są różni i różne rzeczy im się podobają. W kwestii urządzania swojego domu każdy jest największym ekspertem i ostateczną instancją bo to jego dom. Ja mogę uważać, że połączenie kuchni z salonem nie jest dobrym rozwiązaniem, ale to nie jest dobre rozwiązanie w moim przypadku, na moim metrażu i w moim mieszkaniu, u kogoś innego sprawdzi się idealnie i będzie dokładnie tym, czego potrzebuje. Nie ma jednego, dobrego patentu, który zadziała absolutnie u wszystkich. Nie ma złotych recept – na nic. 

Domy milionerów...

Któż z nas nie chciałby być milionerem? Milionerzy mają miliony, a za miliony można urządzić naprawdę fantastyczny dom. I milionerzy w takich właśnie domach mieszkają. Najdrożsi dekoratorzy i architekci tworzą dla nich efektowne, nierzadko zapierające dech w piersiach przestrzenie, które mają wszystko oprócz jednego…
indywidualnego rysu właściciela. 
Ten rys wyraża się w niczym innym jak właśnie we wrzosowych ścianach i limonkowych meblach, w ustawionym na półce gadżecie, który dla wielu być może jest kiczowaty, ale dla nas jest jedyny i wyjątkowy, w zabawnym napisie nad biurkiem, którego przesłanie rozumie tylko właściciel, w pstrokatym kocu,  którego zdjęcia nikt nigdy nie wrzuciłaby na Instargam, a pod którym najlepiej czyta się książkę w zimowy wieczór… Domom milionerów tego brak. Brak bo ich domy to nie domy do mieszkania, lecz inwestycje i lokaty kapitału, to katalogowe realizacje – imponujące i urządzone zgodnie z najnowszymi trendami, ale pozbawione tego, co określony dom czyni czyimś domem: gustu, stylu i dodatków właściciela. Domy milionerów to nie domy, w których się je, śpi, odpoczywa i spędza czas, ale wnętrza pokazowe – wyznacznik stylu i statusu posiadania, tego co w wyższych kręgach należy i wypada mieć. Tu nie ma miejsca na dodatek, który nie pasuje do reszty, ale ma wartość sentymentalną, tu wszystko musi do siebie pasować, przede wszystkim zaś pasować do obowiązującej koncepcji luksusu. Czy milionerzy czują się w swoich domach szczęśliwie? Czy w ich przypadku dom to jeszcze dom czy już tylko złota klatka? Nie wiem…
Wiem natomiast, że dom to miejsce, w którym powinniśmy czuć się dobrze i czuć się sobą. Dom powinien nas wspierać i nam służyć – kiedy trzeba uspokajać, kiedy trzeba dodawać energii, raz być cichą i spokojną przystanią, kiedy indziej miejscem gwarnym, pełnym śmiechu i śpiewu. Przede wszystkim jednak dom powinien być miejscem, w którym czujemy się na właściwym miejscu i czujemy się szczęśliwi. Jeśli więc chcesz mieć wrzosowe ściany, choć wszyscy mówią ci, że lepsze będą inne, nie słuchaj doradców i nie oglądaj się na obowiązujące trendy, tylko chwytaj za pędzel i maluj ściany na wrzosowo. Nikt lepiej od ciebie nie wie w jakich ścianach będziesz szczęśliwy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz