wtorek, 7 czerwca 2016

Jak malować meble plus sekretny patent na dobrą i niedrogą matową farbę do mebli

Pomalowałam i przemalowałam niezliczoną ilość mebli. Kiedy tylko nudzi mi się kolor – półek, krzeseł, szaf, szafek i łóżka, to je przemalowuję. Meble w kuchni przemalowałam już kilka razy. Bo przecież po co kupować, skoro można przemalować? Tym sposobem kupiony szesnaście lat temu kredens z płyty pilśniowej imitującej marmur, miał już kolor granatowy, potem kremowy z elementami decupage, dalej waniliowy, a niedawno został przemalowany na czarno. Przemalowanie mebli to najtańszy sposób na zmianę wystroju wnętrza. A kiedy zna się doskonały patent na farbę, która daje matowe wykończenie i dobrze trzyma się powierzchni – wtedy malowanie staje się czystą przyjemnością. Jaki to patent? Uwaga, uwaga, nadstawcie uszu – zaraz Wam go zdradzę.



Jest rok 2004. Sklep z farbami jest niewielki za to z długą tradycją, o czym informuje szyld nad drzwiami. Wchodzę do środka.
- Dzień dobry – powiedziałam w stronę sprzedawcy, ubranego w szary kitel i wpisującego coś do leżącego na ladzie grubego brulionu.
- Bry… - odpowiedział, dopisał ostatnią cyferkę, odłożył długopis, poprawił okulary na nosie i spojrzał na mnie pytająco.
- Proszę pana szukam farby, najlepiej matowej, ale nie akrylowej, bo ją trzeba zabezpieczyć lakierem żeby nie odpadała. Ja bym wolała taką farbę, której nie trzeba już lakierować.
- A do czego ma być ta farba? – doszedł mnie głos zza lady.
- Do mebli – odparłam krótko.
- A z czego te meble? Z drewna? – dopytywał sprzedawca.
- Nie z płyty.
- Z płyty – powtórzył, podrapał się po brodzie i pomilczał sobie przez chwilę.
- I matowa ma być? – upewnił się.
- Matowa - potwierdziłam.
Westchnął, zmierzył mnie wzrokiem i przekrzywił głowę jakby się nad czymś zastanawiał.
- To zrobi pani tak – spojrzał na mnie uważnie - kupi pani zwykłą emalię do drewna i metalu - zamilkł.
- Ale emalia się błyszczy – weszłam mu w słowo.
Uciszył mnie unosząc dłoń niczym Cezar. Zamilkłam potulnie i słuchałam.
- Kupi pani zwykłą emalię do drewna i metalu – powtórzył - i doda pani mąki ziemniaczanej. I wyjdzie pani mat, a trzymać będzie tak, że sto lat nie odpryśnie – powiedział i z przekonaniem pokiwał głową.
- A ile tej mąki mam dodać?
- Trochę tak, nie za dużo, na oko, żeby gęste jak śmietana było. A najlepiej niech sobie pani przyszykuje kawałek grubego kartonu i na nim sobie będzie pani malować i sprawdzać czy już jest dość matowe czy nie. Jak będzie za mało matowe doda pani więcej mąki.
- I na serio to się uda? – zapytałam z niedowierzaniem.
Sprzedawca pokręcił głową i spojrzał na mnie tak, jakby w tej właśnie chwili pożałował, że zdradził mi ten patent.
- Pani, ja w farbach trzydzieści lat robię i jak coś mówię, to wiem co mówię – wyjaśnił mi.

Kupiłam farbę, dodałam do niej mąki i od tej pory nie wyobrażam sobie malować mebli inaczej niż w ten właśnie sposób.
Ta farba ma same zalety:

po pierwsze: farba faktycznie wychodzi matowa i można sobie ten mat dowolnie modyfikować (bardziej matowa, mniej itp, jeśli dosypiemy więcej mąki wówczas otrzymamy farbę tablicową),

po drugie: doskonale przylega do podłoża,

po trzecie: farba jest idealna do każdego rodzaju podłoża, równie dobrze sprawdzi się na powierzchniach drewnianych, jak i meblach z płyty, nawet tych na wysoki połysk,

po czwarte: pomalowanej warstwy nie trzeba już zabezpieczać lakierem jak to ma miejsce w sytuacji, gdy malujemy meble farbą akrylową,

po piąte: farba bardzo dobrze kryje, w przypadku przemalowywania ciemnych mebli na jasne zwykle wystarczą tylko dwie warstwy,

po szóste: farba dość szybko schnie (sprawia to chyba dodatek mąki ziemniaczanej, bo  zwykle emalie schną dość długo),

po siódme: to szybki, tani i skuteczny sposób na malowanie mebli:)

A teraz kilka wskazówek dla tych, którzy jeszcze nigdy nie malowali mebli, a chcieliby zacząć.
Oto co robimy po kolei:

1. Porządnie myjemy meble – woda + detergent,

2. Odtłuszczamy powierzchnię – do tego potrzebna jest nam benzyna ekstrakcyjna i szmatka. Szmatkę zwilżamy benzyną i przecieramy całą powierzchnię mebla

3. Matujemy powierzchnię. Jeśli malujemy mebel z surowego drewna ten etap można pominąć, jeśli jednak malujemy mebel, który wcześniej był zabezpieczony lakierem, farbą lub jest to mebel z płyty, matowanie jest konieczne. Od dobrego zmatowienia zależy jak długo i jak dobrze będzie nam się trzymała farba. Przy czym nie trzeba ścierać starej farby, chyba że ktoś ma na to ochotę:), do tego jednak proponuje użyć szlifierki. A jeśli ktoś nie ma ochoty (ja nigdy nie mam:)) wystarczy papier ścierny.  

Jak matujemy?
Matujemy papierem ściernym, najlepiej drobnoziarnistym, bo gruboziarnisty może zostawić brzydkie rysy, które po malowaniu będą widoczne. Papierem energicznie przecieramy powierzchnię mebla. Przecieramy, usuwamy szmatką pył i przejeżdżamy ręką, w miejscu, które ścieraliśmy. Jeśli czujemy, że powierzchnia jest chropowata, a nie śliska to znaczy, że ją zmatowiliśmy.

4. Kiedy zmatowiliśmy mebel – usuwamy z niego pył. Najpierw przecieramy go suchą szmatką, potem wilgotną, na końcu benzyną ekstrakcyjną. Chodzi o to, by całkowicie odpylić mebel. Jeśli tego nie zrobimy, w miejscach, których nie odpyliliśmy farba zacznie odchodzić. Odpylamy tak długo aż na szmatce nie ma już pyłu.

5. Kiedy mebel jest odpylony i suchy (nigdy nie malujemy mebli, które są wilgotne, bo farba będzie odchodzić) zaczynamy malowanie. Malujemy wałkiem lub pędzlem jak kto woli. Ja zwykle używam jednego i drugiego. Wałkiem maluję powierzchnię mebla, a pędzelkiem trudno dostępne miejsca. Nakładamy jedną warstwę i czekamy aż wyschnie. Jeśli widzimy, że w jednych miejscach lepiej pokryło, a w innych gorzej (a zwykle tak się dzieje, bo farba nie wsiąka równomiernie w całą powierzchnię) na tym etapie nie domalowujemy tych miejsc. Jeśli zaczniemy w tych miejscach nakładać kolejne warstwy farby, wówczas w trakcie malowania farba zacznie nam odchodzić. Malujemy pierwszą warstwę i czekamy aż wyschnie, na poprawki przyjdzie czas później.

6. Gdy pierwsza warstwa wyschła – malujemy drugą warstwę i znowu czekamy aż wyschnie. Jeśli są miejsca, które farba słabo pokrywa nie martwimy się tym. Po położeniu drugiej warstwy i wyschnięciu może się okazać, że farba ładnie wyrównała się na powierzchni i poprawki nie są już konieczne. Jeśli są konieczne nakładamy cienką warstwę farby tam gdzie nie pokryła mebla.

7. Czekamy aż mebel wyschnie, cieszymy się z metamorfozy:) i nagradzamy siebie za to, że odwaliliśmy kawał dobrej roboty:)

A teraz – żeby nie być gołosłowną kilka zdjęć moich mebli – wszystkich przemalowanych opisaną wyżej metodą:) Zdjęcia pochodzą z czasów, gdy nie myślałam nawet o prowadzeniu bloga i chyba rzadko kto wtedy myślał, zamieszczam je byście mogli zobaczyć jak na przestrzeni lat zmieniły się te same meble.

Rok 2004 - zainspirowana obrazem van Gogha "Taras kawiarni w nocy" zapragnęłam mieć granatowe meble i żółte ściany. Motyw słoneczników też się pojawił:)

Jak widzicie przemalowałam nawet starą lodówkę. Niestety nie zmatowiłam dobrze powierzchni przed malowaniem i w trakcie użytkowania na rogach farba zaczęła odpryskiwać. A na parapecie w glinianej doniczce cytrynka, która teraz wygląda tak



Rok 2009 - zafascynowana Francją i Prowansją te same meble przemalowałam na kremowo i ozdobiłam techniką decupage.
      

W 2012 decupage już mi się znudził więc go usunęłam, a meble i ściany znowu przemalowałam:) 


W 2016 zapragnęłam czarnych ścian, ale że kuchnia za mała na taki eksperyment - czarne ściany by ją jeszcze pomniejszyły, pomalowałam na czarno meble. Do jednej partii farby dodałam więcej mąki ziemniaczanej i tym sposobem otrzymałam farbę tablicową, którą pomalowałam szafkę nad zlewem.




Jak widzicie nie trzeba zmieniać mebli, żeby zmienić wnętrze. Wystarczy trochę czasu, puszka farby i mąka ziemniaczana:) Dzięki tym ciągłym metamorfozom wiele nauczyłam się o malowaniu mebli. Swoją wiedzą  podzieliłam się z Wami już wyżej, jeśli jednak macie jakieś pytania - chętnie na nie odpowiem:) A tymczasem zachęcam Wam gorąco do malowania mebli. To naprawdę nic trudnego:)
Pozdrawiam - Justyna:)


W ten blog wkładam dużo pracy serca i zaangażowania, dlatego cieszę się, że tu jesteś:) Wpadaj jak najczęściej:) 

Raczkuję dopiero w mediach społecznościowych i potrzebuję w tym wsparcia. Będzie mi miło jeśli mi go udzielisz. Możesz to zrobić:

- lubiąc mój fanpage na Facebooku
 

- zostawiając swój komentarz na blogu
 

- udostępniając interesujące Cię treści innym
 

- subskrybując mój kanał na YouTube - pisząc do mnie - tak po prostu:)
 


Z góry dziękuję:) 

2 komentarze:

  1. ganialne masz pomysły :D pozdrawiam i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:)Po prawdzie patent na farbę to nie mój patent;), ale często przeze mnie wykorzystywany:)Zerknęłam na szybko (wiadomo - idą święta, czasu mało) czym się zajmujesz i już widzę, że będzie mi się u Ciebie podobało:).Pozdrawiam ciepło:)

      Usuń