sobota, 13 stycznia 2018

Metamorfoza przedpokoju czyli biblioteczka od progu


Mówi się, że przedpokój to wizytówka mieszkania. I ja się z tym zgadzam, kiedy jednak trochę ponad rok temu weszłam do swojego nowo zakupionego mieszkania do remontu, przedpokój nie prezentował się "wizytowo";) Ja jednak dostrzegłam w nim potencjał, a właściwie to w jego długości (4,7 metra). Wiedziałam bowiem od razu -  tu będzie biblioteczka. Oczyma duszy widziałam jak wzdłuż ściany stoją regały na książki, no dobra na część książek, bo wszystkie jakie mamy się tu nie pomieszczą.

Od wizji przeszło do realizacji - tak to u mnie bywa. Ale, ale, nie uprzedzajmy faktów, najpierw Wam pokażę z czym musiałam się zmierzyć. 

Przedpokój, podobnie jak całe mieszkanie remontowaliśmy własnymi siłami, ja i mój mąż. I... jesteśmy z niego bardzo dumni, choć pracy było tu sporo i rozłożyła się ona na długie miesiące. Ostatecznie jednak przedpokój jest taki jak miał być. Lubimy go bardzo i uśmiechamy się na jego widok, gdy tylko wchodzimy do domu. A o to przecież chodzi, żeby do własnych czterech kątów wchodzić z uśmiechem, prawda?

Zanim jednak przedpokój wywołał uśmiech na naszych twarzach przez pierwszych kilka miesięcy, kiedy to walczyliśmy ze ścianami i podłogami w pokojach, z remontem kuchni i łazienki, przedpokój wyglądał tak (wybaczcie jakość dwóch pierwszych zdjęć, były robione starą komórką): 





Także sami widzicie - szału nie było. Nas to jednak nie zrażało, mamy dwie ręce i nie boimy się ciężkiej pracy, toteż stopniowo robiliśmy to, co mogliśmy zrobić. Zaczęliśmy od szafy, bo wiadomo gdzieś kurtki i płaszcze trzymać trzeba, a że przeprowadziliśmy się dokładnie 23 grudnia 2016 roku, to ciepłe okrycia były w stałym użyciu:).

W przedpokoju była wnęka zabudowana szafą. Szafy nie chcieliśmy likwidować, bo środek był fajnie zaaranżowany solidnymi półkami. Całe wnętrze zostało więc solidnie umyte szary mydłem, które kocham miłością wielką i wykorzystuję do różnych remontowo-budowlanych celów, o czym pisałam TU, a następnie wnętrze szafy zostało odmalowane. Fronty szafy natomiast zostały przez nas wymienione, a drewniana obudowa przemalowana na czarno. Może niezbyt dobrze to widać na zdjęciu, ale pierwotnie fronty szafy wykonane były z błyszczącej, prl-owskiej płyty w taką szarą minikratkę, z jakiej kiedyś robiono blaty stołów kuchennych. 


My fronty wymieniliśmy na grafitowe i dodaliśmy czarne uchwyty i okucia. 


Na czarno odmalowałam też szafkę na liczniki i rury gazowe w myśl zasady, że jeśli nie możesz czegoś ukryć to to wyeksponuj:). Kilka miesięcy później szafka została udekorowana -  lustrem, płytą i kredowym rysunkiem;). Metamorfozę szafki na liczniki pokazywałam TU



Jako że remont przedpokoju zostawialiśmy sobie na sam koniec, stopniowo robiliśmy w nim to, co mogliśmy zrobić przy okazji remontu w innych pomieszczeniach. I tak przedpokój choć w dalszym ciągu straszył to miał całkiem fajne drzwi do łazienki. Ta metamorfoza prl-owskich drzwi bardzo Wam się spodobała, a jeśli ktoś jej jeszcze nie widział to zapraszam TU


Zanim jednak ściany i podłogi zostały odmalowane, przedpokój trwał sobie w wersji przejściowej i wyglądał tak:


Aż w końcu nadeszła wiekopomna chwila - przedpokój doczekał się "wizytowego" wyglądu. I dziś prezentuje się tak:








Metamorfoza skończona, można zapraszać gości. To co, kto wpadnie na kawę?;)


P.S. Gwoli uszczegółowienia opisu:

- ściany zostały pomalowane na biało, a ściana prowadząca do łazienki na odcień niebieskiego (kolor farby uzyskałam na bazie białej farby dodając do niej pigmenty: czarny i niebieski szafirowy) 
- podłogi pomalowałam na biało (o malowaniu podłóg pisałam obszernie na blogu, wyszła mi z tego mini powieść w odcinkach;), którą możecie przeczytać TU)
- drzwi wejściowe pomalowałam na szaro resztką farby, która została mi po malowaniu kafelków w łazience (o malowaniu kafelków pisałam TU)
- półki na książki to regały garażowe zakupione w markecie budowlanym



10 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba. Przedpokój jakiego nigdzie nie uświadczysz. Mogłabym taki mieć. Pomysł na biblioteczkę fantastyczny. Drzwi do wc, licznik i biała podłoga wymiatają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci serdecznie:) Cóż, mogę powiedzieć - jeśli tylko będziesz w Poznaniu - zapraszam:)nie tylko do przedpokoju;)

      Usuń
  2. Skąd konkretnie jest regał? Czy zostały dokupione dodatkowe półki? W widzianych w sklepach półek było mniej i z większą przerwą między poszczególnymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiliśmy trzy regały garażowe i z nich skręciliśmy dwa, bo chcieliśmy uzyskać regały wysokie aż po sufit z dużą ilością półek. Potrzebna też była dodatkowa ilość śrub i podkładek - te po prostu dokupiliśmy, bo ilość zawarta w zestawach była niewystarczająca. Nie pamiętam już dokładnie w którym markecie kupowaliśmy półki, bo jak pisałam przedpokój robiliśmy na raty i tak też dokonywaliśmy poszczególnych zakupów, ale tego typu regały są powszechnie dostępne w marketach budowalnych.

      Usuń
  3. Musze przyznać, że biblioteczka na przedpokoju to ciekawy i zaskakujący pomysł :) Wygląda bardzo dobrze :) i zachęca żeby wejść dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo:) Ja lubię takie nietypowe rozwiązania, myślę że dzięki nim mieszkanie zyskuje charakter, nie przepadam za rozwiązaniami katalogowymi, stosowanymi na masową skalę więc zawsze staram się zrobić coś swojego i po swojemu:)

      Usuń
  4. Super masz korytarz, przedpokój, hall, westybul. Jak zwał tak zwał -wyszło szałowo. Zresztą jak wszystko u Ciebie ;-) Też przez pewien czas mieliśmy w przedpokoju regał z książkami i obok legowisko dla psiuni. Wiec śmialiśmy się, ze Ina ma pokój w bibliotece. Czasami losowała sobie coś z dolnych półek to "poglamania" czyli totalnego poślinienia i wyplucia. Na szczęście, nie były to białe kruki tylko przewodniki ;-) Teraz książki poszły do salonu i tam cieszą oczy. Ale miłe wejście do domu to podstawa. U mnie za to odpowiada pies ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj Dorota, jak przychodzi mi wiadomość, że jest od Ciebie komentarz na blogu, to aż mi się ciepło na sercu robi, bo zanim przeczytam to czuję, że to będzie coś miłego:) Dziękuję Ci za to:) A co do psów, to możemy sobie podać ręce - ze mnie też jest stara psiara:) Miałam trzy sztuki i po odejściu każdego (ostatnia sunia żyła 16 lat!)wyłam przez dobre dwa tygodnie non stop. Teraz psiaka nie mam (gdybym miała nie malowałabym podłóg na biało, wiadomo;)), ale mam masę ciepłych wspomnień z lat gdy sierściuchy były stale obecne w moim życiu...

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj powiem Ci,że dałaś czadu z tym przedpokojem! Świetnie wygląda Twój regał z książkami! Tak jak mówisz- przedpokój to taka wizytówka domu i mieszkania;) Ja mam co prawda mały, ale za to w salonie i czwartym pokoju sporo naszych książek, bo obje z mężem bardzo lubimy czytać;)Pozdrawiam bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, witaj w nowym roku:) Ha, ha, musisz mieć jakiś szósty zmysł, bo pojawiasz się u mnie mniej więcej wtedy gdy ja goszczę na Twoim blogu. Nie dalej jak wczoraj czytałam Twój świąteczny wpis:), a dziś patrzę na moim blogu komentarz od Ciebie:) Cieszę się, że przedpokój Ci się podoba. U mnie książki w pozostałych pokojach też są, ale skoro przedpokój tak długi żal było nie wykorzystać tej przestrzeni na regały właśnie, dzięki temu w pozostałych pomieszczeniach jest swobodniej:) I ja pozdrawiam Cię ciepło!

      Usuń