środa, 19 lipca 2017

Wszędzie złoto czyli obrazek z tacy DIY

Tacę wygrzebałam w rupieciarni mojej mamy przy okazji wielkich porządków. A przy okazji porządków w rupieciarniach - wiadomo - zawsze znajdzie się jakieś skarby.
- Mogę? - zapytałam, wskazując na zardzewiały kawałek metalu.
- Bierz jak chcesz, może coś z niej zrobisz - odparła  mama.
No to wzięłam.



środa, 5 lipca 2017

Wszystko złoto co się świeci czyli złota ramka w dwóch odsłonach DIY

Złoty to nie mój kolor, wolę srebrny - tak dotąd myślałam, dopóki nie kupiłam złotego sprayu... Bo kiedy raz przemalujesz coś na złoto, to nie możesz już przestać. Malujesz, a raczej "złocisz" wszystko, co Ci wpadanie w ręce. W każdym razie tak było ze mną. Swoją drogą to ciekawe, wydaje się człowiekowi, że kogo jak kogo, ale siebie samego to zna całkiem dobrze. A tu niespodzianka - bo czy kiedykolwiek podejrzewałabym siebie o umiłowanie do błyskotek? Nieeee... W życiu.... A jednak...   


piątek, 30 czerwca 2017

Pojemmniki na kosmetyki w skandynawskim stylu DIY

Nie lubię mieć w łazience kosmetyków na wierzchu, to znaczy mogą być na wierzchu, ale żeby nie rzucały się za bardzo w oczy. To znaczy mogą rzucać się w oczy, ale tak wiecie - dyskretnie, że niby wiadomo co to jest, ale do końca nie wiadomo... I dlatego właśnie postanowiłam, że zrobię sobie jednakowe pojemniki na kosmetyki. Pojemniki na kosmetyki w skandynawskim stylu czy jak kto woli w aptecznym stylu...


środa, 28 czerwca 2017

Prawie jak z baśni czyli złote lustro DIY

Sklepy typu wszystko za 4.50 dostarczają mi nieustannej inspiracji. Lubię wynaleźć w nich przedmiot, którego normalnie w ogóle bym nie kupiła, kupić go (często w ilościach nawet hurtowych), a potem... hulaj dusza. Mogę wyżywać się hobbystycznie i artystycznie...;) Mogę zrobić  absolutnie wszystko, co podsunie mi wyobraźnia. I to bezkarnie, bez konsekwencji! Bo nawet jeśli nie wyjdzie mi tak ja wyjść miało, nawet jeśli coś schrzanię i to schrzanię tak, że nie da się naprawić - to co? Ano nic. Niewielka strata. A często coś mi jednak wychodzi - na przykład takie lustro...


piątek, 23 czerwca 2017

Prawo przyciągania czyli fotel z krzesła

Wierzycie w prawo przyciągania? Ja wierzę. Prawo przyciągania mówi, że wszystko na czym się koncentrujesz ulega zwielokrotnieniu. W moim przypadku sprawdza się to stuprocentowo. Od pół roku koncentruję się na remoncie i... wciąż remontuję, bo wciąż przybywa nowych rzeczy do wyremontowania. Po ścianach i podłogach przyszedł czas na "remont" mebli, bo nagle okazuje się, że mimo obfitości sklepów meblowych na rynku, nie mogę w nich znaleźć tego, czego szukam i  potrzebne meble muszę sobie zrobić sama albo "wyremontować" te, które już mam. Tak właśnie z krzesła powstał fotel do pracy. A było to tak...


sobota, 17 czerwca 2017

Prl-owskie drzwi - druga odsłona

Nie jestem sentymentalna, ale te drzwi, budzą we mnie sentyment. Przypominają mi stare, dobre czasy gdy jako dziewczynka mieszkałam z rodzicami w bloku i w naszym mieszkaniu były właśnie takie drzwi. A ja bardzo lubiłam tamto mieszkanie... Kiedy więc kilka miesięcy temu kupiliśmy z mężem mieszkanie, które remontujemy i zobaczyłam TE drzwi, całą sobą poczułam, że nie chcę się ich pozbyć. Chcę je ocalić. Stare, PRL-owskie drzwi, które normalni ludzie przy okazji remontu w pierwszej kolejności wrzucają do kontenera. Ale nie ja! Ja chciałam je zostawić! Bo już, już za chwilę zyskają rangę zabytkowych i będą na wagę złota:) I jeszcze dlatego, że ich widok uruchamia we mnie kawałek szczęśliwych wspomnień z beztroskich, szczenięcych lat...


wtorek, 30 maja 2017

Zrob to sam czyli wieszak do łazienki, kuchni, pokoju, przedpokoju...

Kupić wieszak łazienkowy - wydawałoby się najprostsza rzecz na świecie, a jednak... Sprawy komplikują się, gdy potrzeba wieszaka w stylu pasującym do wnętrza i o określonych wymiarach. Nie chciałam typowego łazienkowego wieszaka, bo tak już mam - nie lubię oczywistych oczywistości;). Wieszak miał być uniwersalny, taki co to gdy za jakiś czas zmieni mi się koncepcja na wystrój łazienki, z powodzeniem będę mogła zawiesić go w przedpokoju, kuchni, pokoju i wszędzie będzie pasował. Po bezproduktywnym zwiedzeniu wszelkich możliwych sklepów z dodatkami, gdzie dostępne wieszaki były albo za długie albo za krótkie, ze zbyt małą ilością haczyków, ze zbyt dużą ilością dziur do zawieszenia (nie chciałam przesadnie wiercić w kafelkach), w nie takich kolorach, nie takim stylu i tak dalej... w końcu zapadła decyzja - wieszak zrobię sama. I zrobiłam, a zajęło mi to mniej czasu niż wcześniejsze bieganie po sklepach z dodatkami w poszukiwaniu tego idealnego.